Playoff - 2010

Finals NBA

Stan rywalizacji

LOS ANGELES BOSTON CELTIC 4: 3

LAKERS Champions 2010

B.Koby MPV Finals

17 czerwca 2010

Los Angeles - Boston Celtic 83 : 79

Zaczęło się dobrze od rzutu za 3 Fishera, po minucie gry. Ale od początku widać że nie będzie tak łatwo jak we wtorek, zawodnicy Bostonu niesamowicie kryją Kobyego nawet momentami przy rzucie są w trójkę, brak czasu by wrócić pod tablice,przegrywają dużo zbiórek w tej kwarcie 10-0, ale nadrabiają skutecznością rzutów i prowadzą prawie całą kwartę, Koby trafia dobiero po 8,5 minucie gry za 2 punkty, kwarta kończy się 23-14 dla Bostonu (skuteczność 59%-22%)

II kwartę rozpoczął trafny rzut Kobyego za 2 po 4 minutach było 23-25 dla Lakersów po 11 punktach z rzędu, nie wytrzymał Doc Rivers i czas dla Bostonu przy stanie 25-25. Od 6 minuty zaczęli grać lepiej zawodnicy Celticu, powiększając przewagę do 6 punktów na koniec połowy , krycie Kobego daje efekty rzucał 14 razy trafił tylko 3, ale rzucają inni Artes 12, Gasol 8, Fisher 5, a Koby 8, (skuteczność z gry 44%-26%), tylko dobrze ze zbiórkami 2-15, straty 8 Boston i 3 Lakers, połowa kończy się 40-34

III kwarta rzuca Garnet za 2, w odpowiedzi Artes też się nie myli, potem dwa niecelne rzuty Koby, Rondo i Garnet trafiają w odpowiedzi 17 niecelny rzut Kobego i przewaga Bostonu to już 13 punktów, czas bierze Jackson. Wchodzi Odom i zaraz dobija rzut Artesa, Lakersi przyśpieszają i zmniejszają przewagę do 4 punktów, ze skutecznością jest fatalnie nadal 41% do 31% kwarta wygrana przez Lakersów 19-17 , ale przegrywają nadal 57-53

Gasol za 2 trafia i faul tak rozpoczyna się ostatnia kwarta tego sezonu, znów niecelny Kobego, a na dodatek czwarty faul, czas bierze Jackson potem Gasol trafia dwa osobiste, jest 64-64, za chwilę dwa osobiste trafia Koby 66-64 kolejna strata Bostonu zbiera Koby i rzuca za dwa , 68_64 dla Lakersów, czas Bostonu. Zawodnicy Celticu dużo faulują 4 kolejne rzuty osobiste Gasola jest 76-70 do końca jeszcze 1,30 minut. Wallace za 3,76-73, Artes za 3 79-73, Allen za 3 79-76, faul na Kobym jest 81-76, Rondo za 3 81-79, 11 sekund do końca Vujacic faulowany i wykorzystuje osobiste jest 83-79, Rondo pudłuje za trzy zbiórka Gasola podanie do Kobego i KONIEC, 16 TYTUŁ STAŁ SIĘ FAKTEM.

15 czerwca 2010

Los Angeles - Boston Celtic 89 : 67

Mecz rozpoczął Koby niecelnym rzutem za 3, nie pomylił się Garnet i Boston prowadził 2-0. pierwszy czas dla Lakersów po 6,3 minucie po faulu Bynuma na Perkinsie (nie zagrał do końca kłopoty z kolanem) stan 18-12 dla Lakesów. Całkiem inne podejście do gry w wykonaniu gospodarzy większe krycie na swojej połowie, nie ma darmowych piłek i na tablicy jest co najmniej dwóch zawodników, to wszystko przynosi efekty kwarta kończy się wynikiem 28-18 (skuteczność 60% do 40%). Punktuje już nie tylko Koby 11, Gasol 5, Artes 8, zasłużone prowadzenie. II kwartę Boston rozpoczął bez czterech podstawowych graczy, po 3 minutach jest 20-34 i pierwsza piątka szybko wraca, u Lakersów punktują Odom, Formar, Gasol i Doc Rivers bierze czas (6,5 minuty do końca) jest już 23-40. 4,47 do końca S.Vujacic za 3 punkty i czas dla Lakersów jest 27-45. Świetna gra całego zespołu I połowa kończy się 31-51, zawodnicy Bostonu są bezradni (skuteczność z gry 34%-48%), a w zbiórkach 13-30 (to klucz wysokiego prowadzenia.)Na III kwartę wybiegły pierwsze piątki i już na początku Fisher zarobił 4 faul, Lakersi dopiero po 3 minutach gry zdobyli pierwsze punkty (Odom za 2), gra sie trochę wyrównała zawodnicy Celticu zaczęli bardziej przeszkadzać i na tablicy zaliczyli parę zbiórek. Do końca 5,21 czas dla Lakersów przy stanie 42-60, Doc Rivers bierze czas na 2,03 do końca jest 51-70, po dwóch udanych rzutach za 3 Vujacica i Artesa kończy się III kwarta wygrana 20-25, a wynik jest 51-70. Tylko Rondo (z pierwszej piątki) grał od początku IV kwarty, Lakersi kontrolują cały czas grę nie dadzą sobie już wydrzeć zwycięstwa po 6 minutach czas dla Lakersów jest już 59-80, ostatnie cztery minuty gry to gra rezerwami, już nic się nie może wydarzyć. W pełni zasłużone zwycięstwo jeziorowców, cała drużyna zagrała bardzo agresywnie w obronie i skutecznie (42%-33%), u Lakersów cała dwunastka była na parkiecie, nareszcie Koby (26 pkt i 11 zbiórek) nie musiał rzucać za resztę Gasol (17 pkt, 13 zbiórek i 9 asyst) Artes (15pkt) Vujacic (9 pkt) Odom (8 pkt i 10 zbiórek). Najlepszy mecz w wykonaniu Lakersów w tym finale, następny 7 mecz w czwartek o 6pm w Staples Center, oby taki sam w wykonaniu aktualnych mistrzów.

13 czerwca 2010

Boston Celtic - Los Angeles 92 : 86

Zaczęło się można powiedzieć jak zwykle od prowadzenia Celtiku 6:0, potem grę trochę uporządkował Lakers i przewaga Bostonu nie była duża, początek nie był najlepszy dla Kobego dopiero po 9,30 minucie zdobył pierwsze 3 punkty, nie lepiej było z P.Gasol trafił dopiero w ostatniej minucie Cała kwarta była fatalna pod względem skuteczności z gry 33% Lakersów przy 66% Celtiku, dobrze że skończyło sie tylko 20:23 dla Bostonu. Drugą kwartę rozpoczęły rezerwy i po 3 minutach przewaga wzrosła do 8 punktów, F.Jackson wziął czas i dokonał zmian co poprawiło grę i zmniejszyło przewagę gospodarzy. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Celticu 45:39, skuteczność tak w I kwacie czyli fatalna 33%:66%. III kwarta, przewaga punktowa Bostonu wzrasta z minuty na minutę, punkty zdobywane są bez żadnej obrony Lakersów i całe szczęście że gra Koby , który zdobywa 19 kolejnych punktów dla drużyny, dopiero w 10 minucie gry Gasol robi akcję za 3 pkt, kwarta przegrana 28:26, zawodnicy Bostonu rzadko się mylą i skuteczność 65% do 39%. Od początku IV kwarty gra Koby nie zchodzi na odpoczynek jak w innych spotkaniach, ale niewiele to daje przewaga Bostonu to już 10 punktów 6 minut do końca po zbiórce w obronie potem w ataku i rzucie za 2 pkt Odoma jest już tylko 6 punktów. Potem dwie straty Kobyego i Fishera i jest 75:85, w między czasie obustronny faul techniczny za przepychanki dla R.Allena i Fishera. W 9 minucie już 5 faula Kobego, ale dalej rzuca za całą drużynę. Na 1 minutę do końca po nieudanym rzucie R.Allena(przekroczył 24 sekundy do rzutu) sędziowie przerywają grę i zawodnicy Bostonu zaczynają znów gre z autu mają na oddanie rzutu 14 sekund, nie trafiają. 43 sekundy do końca Artest pudłuje dwa osobiste, potem kontra i Rondo za 2 i R.Allen wykorzystuje dwa wolne i jest praktycznie po meczu. Koby zdobył 38 punktów, a pozostali gracze pierwszej piątki 31, można mieć nie wiem jaką indywidualność, ale jak pozostali gracze nie grają to nie można wygrać meczu. Następny mecz we wtorek o 6pm tp w Los Angeles i jesli pozostali gracze się nie obudzą to będzie ostatni mecz tego finału.

10 czerwca 2010

Boston Celtic - Los Angeles 96 : 89

Zgromadzona publiczność (18,5 tysiąca) w TD Garden oglądała naprawdę dobre spotkanie w wykonaniu dwóch finalistów NBA, pierwsze punkty zdobył Koby,ale bohaterem tej kwarty był napewno Pierce który zdobył 10 punktów i był najlepszym graczem Celtów. Oba zespoły zdobyły nie dużą ilość punktów 19:16 dla Bostonu, to przedewszystkim nie ustępliwa walka pod obiema tablicami. II kwarta to po raz kolejny początek dla Lakersów S. Brown i rzut za 2 + wykorzystany wolny za faula przy rzucie i stan meczu wyrównany 19:19. Potem nie było źle, a w pewnym momencie przewaga Lakersów wynosiła 7 punktów i była to największa przewaga w tym meczu. Przez cały czas gra odbywała się na pograniczu faulu, było bardzo dużo gorących spięć. I połowa zakończyła się 3 punktową przewagą Lakersów 45:42. III kwartę rozpoczął rzut R. Allena za 2 + 1 za faul Fishera i znów stan meczu się wyrównał na 45:45, w tej kwarcie na chwilę pokazał się A.Bynum (rozpoczął mecz w pierwszej piątce) ale nie grał długo nie może się uporać z kontuzją i jest do duże osłabienie dla zespołu. W tej kwarcie jak zwykle Lakersi zanotowali przestój przez 6,5 minuty zdobyli tylko 3 punkty i był to rzut Kobego za 3, kwarta przegrana 18:17, a stan meczu 62:60 dla jeziorowców. IV kwarta to na początek udany rzut Davisa za 2 pkt, a potem dobra gra Celtów, to była najlepsza kwarta dla tego zespołu ze wszystkich jakie rozegrali w finale, skuteczność aż 63% (w pierwszych III tylko 39%), strata tylko jedna (11 w pierwszych III), punkty aż 34 (w III razem 60), rezerwowi Davis (18 pkt) i Robinson (12 pkt)byli dobrymi zmiennikami i mieli duzy wkład w zycięstwo. U pokonanych jak zwykle dobrze grał Koby 33 pkt (aż 18 pkt za za 6 trafnych trójek), Gasol 21 i potem już tylko Odom 10 pkt to było mało na drużynę z Bostonu. I w ten sposób stan w playoffie się wyrównał, następne spotkanie w niedzielę o 2 pm PT (w Polsce poniedziałek 2 w nocy).

8 czerwca 2010

Boston Celtic - Los Angeles 84 : 91

Zaczęło się mało ciekawie, bo od 8:2 dla Bostonu i dopiero wejście Odoma w 6 minucie uporządkowało grę Lakersów i to na tyle skutecznie, że w 7 minucie gry jeziorowcy obieli prowadzenie 13:12 i jak sie potem okazało do końca spotkania już go nie oddali. Odom w tym okresie zdobył 6 pkt i miał 100% skuteczności, a cała druzyna w tej kwarcie 44%. W II kwarcie przewaga zawodników Lakersów wynosiła 14 punktów, ale zdarzały się przestoje w końcówce przez 4 minuty nie zdobyli kosza, cała kwarta wygrana 26:23. Pierwsza połowa była jednak udana bo na przerwę Lakersi schodzili z 12 punktową przewagą. W tej części gry zawiodły gwiazdy Bostonu R.Allen 0 pkt, Pierce tylko 5 pkt. Skuteczność z gry to przewaga Lakersów 47%-40%. III kwarta wyglądała zwłaszcza pod tablicami jak pojedynek dwóch glagiatorów, zdobyć punkt z bliskiej odległości graniczył z cudem, zagęszczenie było tak duże że trudno było się przebić. Końcówka tej kwarty należała do graczy Celticu którzy wygrali ją 21:15. W czwartej przewaga zmalała nawet do jednego punktu, ale znów wejście Odoma podziałało mobilizująco i Lakersi uspokoili grę, po 7 minutach prowadzili 76:70. Ta kwarta to świetna gra Fishera na 48 sekund do końca zrobił akcję za trzy punkty i było 87:80 (w tej kwarcie zdobył 11 a w całym meczu 16 punktów). Na 33 sekundy do końca najlepszy zawodnik Bostonu K.Garnet (zdobył 25 punktów) dwukrotnie faulował raz w ataku , raz w obronie i na 23 sekundy źle podał piłkę, to już był koniec marzeń o wygranym meczu. Całkowicie zawiód bohater ostatniego meczu R.Allen zdobył tylko 2 punkty z wolnego, w całym meczu rzucał 13 razy (w tym 8 za trzy) i ani razu nie trafił. U Lakersów najlepszy Koby 29, Fisher 16, Gasol 13 i Odom 12 punktów, wogóle trzeba pochwalić całą drużynę za bardzo uważną i wyrachowaną gre, która doprowadziła do zwycięstwa.

6 czerwca 2010

Los Angeles - Boston Celtic 94 : 103

Tym razem mecz miał całkiem inny przebiegł, od samego początku zarysowała sie przewaga graczy z Bostonu, którzy ani przez moment nie pozwolali sobie na chwilę dekoncentracji, I kwartę wygrali 29:22. Druga była jeszcze bardziej zacięta a w pewnym momencie przewaga Celticu wynosiła 14 punktów, popisową partię w pierwszej połowie rozgrywał R.Allen zdobył 27 pkt, a cała druzyna też 27 pkt. R. Allen w całym meczu trafił 8 razy za trzy punkty i jest to rekord w playoff w historii NBA. Nie pomógł rzut za 3 Kobyego w końcówce II kwarty i lakersi schodzili na przerwę z 6 punktową stratą. III kwarta była lepsza w wykonaniu jeziorowców wygrana 24:18 i stan meczu się wyrównał. IV kwarta to bardzo agresywna gra z obu stron, ale więcej siły zachowali gracze z Bostonu i to oni cieszyli się ze zwycięstwa. U lakersów dobrze zagrał Bynum 21 pkt, Gasol 25 pkt, Koby rzucił 21, ale miał najsłabszą z nich skuteczność 40%. Była to pierwsza porażka we własnej hali w tej edycji plaoff. We wtorek rewanż w Bostonie i z przebiegu gry w dwóch ostatnich spotkaniach wynik to sprawa otwarta, bo są to równorzędne zespoły.

3 czerwca 2010

Los Angeles - Boston Celtic 102 : 89

Dokładnie po godzinie szóstej rozpoczął się finał playoff, naprzeciwko stanęły najlepsze drużyny tego sezonu. Jak będzie to zacięty mecz pokazała już 1 minuta w której Artes i Pierce dostali obustronny faul techniczny za przepychanki pod koszem. Obie drużyny w tej kwarcie nie oszczędzały się w faulach i obie miały ich po 9. Bardzo skupieni Lakersi prowadzili od samego początku nie była to duża przewaga, ale dwu, pięcio punktowa, zakończyła się 26:21 dla jeziorowców. Koby rzucił 8 a Gasol 7 punktów i miał 4 zbiórki, bardzo dobra gra całego zespołu. II kwarta też wygrana przez Lakersów 24:20 po bardzo zaciętej walce, Koby i Gasol rzucili po 4 punkty każdy, ale z dobrej strony pokazli się wchodzący Brown 6 i Formar 4. Po pierwszej połowie Lakersi prowadzili 50:41, co ważne mieli lepszą skuteczność z gry 53%-42% i lepiej zbierali piłki 23-15. III kwarta to popisowa gra Kobyego 14 punktów był nie do upilnowania dla R.Allena który często faulował przy rzutach Gasol dorzucił 7 a Artes 5 punktów i na koniec kwarty przewaga wzrosła do 20 punktów. Natomiast IV zaczęła się mało ciekawie, bo po 3,5 minucie Boston prowadził 10-1, całe szczęście że Gasol i Atres trochę to potem zniwelowali, wogóle wszyscy grali tak jaby mecz skończył się po III kwartach. Zawsze mocną bronią Bostonu to rzuty za 3 punkty, ale tym razem było fatalnie 10 rzutów i jeden trafny, to duża zasługa graczy Lakersów, którzy pilnowali szczególnie wszystkich egzekutorów. Cały mecz to jednak przewaga Lakersów, grających bardzo agresywnie, którzy mieli dziś więcej atutów i dobrze rzucających zawodników Koby 30, Gasol 23 (aż 14 zbiórek) i Artes 15 punktów.

Western Finals

Stan rywalizacji

Los Angeles - Phoenix Suns 4:2

29 maja 2010

Phoenix Suns - Los Angeles 103:111

JEST FINAŁ!!!!!!!!!!.



Lakers highlights



Prezentacja trofeum za Mistrzostwo Konferencji Zachodniej

To już trzeci finał z kolei i znów przeciwnkiem będzie Boston, czas najwyższy wyrównać rachunki, a tym bardziej że zacznie się w czwartek o godzinie 5 pm pacyfic time w Los Angeles. Od końcówki I kwarty Lakersi zaczeli już dominować i ich przewaga cały czas rosła świetną partię w całym meczu rogrywał Artes 25 punktów (ukarany w piątek za spóźnienie na trening, to chyba dobrze podziałało na niego). Chodż w IV kwarcie Lakersi trochę roztrwonili przewagę 17 punktów i w końcowych minutach zafundowali taki mały horor, ale prowadzenia nie oddali ani na moment, w takich kryzysowych sytuacjach widać wielką klasę Koby Bryanta, który potrawi cieżar gry wziąść na siebie i jeszcze doskonale trafia prawie w każdym rzucie. Jak zwykle był najlepszym zawodnikiem na parkiecie rzucił 37 punktów i miał 6 zbiórek, swoje dołożyli Fisher 11 pkt, Bynum 10 i Gasol 9 pkt ( najszłabszy mecz tego zawodnika w tym sezonie 9 rzutów 2 trafne) Odom miał 12 zbiórek (najwięcej w zespole) i rzucił 8 punktów. Cała drużyna zagrała bardzo agresywnie w obronie co bardzo utrudniło zdobywanie punktów graczą Suns. Mecz mógł się podobać stał na dobrym poziomie.

27 maja 2010

Los Angeles - Phoenix Suns 103:101

Zapowiadało się na pierwszą dogrywkę w playofie na 3,5 sekundy przed końcem wynik był remisowy 101:101, po czasie dla Lakersów jak w takich wypadkach piłkę zagrano do Kobego, naciskany przez graczy Phoenix nie dorzucił do tablicy, ale przechwycił piłkę Artes i zdobył 2 punkty na wagę zwycięstwa, na minutę przed końcem przestrzelił dwa rzuty za 3 punkty co pozwoliło Suns na wyrównanie, dobrze że się zrehabilitował i rzucił wtedy kiedy trzeba było, a w całym meczu rzucił tylko 4 pkt, na 9 prób. Mecz był spotkaniem walki pod tablicami i rozpoczął sie jak zwykle od prowadzenia Phoenix, w pierwszych 2 minutach Koby miał już dwa faule i musiał trochę odpocząć, w I kwarcie zdobył tylko 2 punkty, ale że jest to gracz niezastąpiony pokazał w następnych kwartach, zdobył 30 pkt, miał 11 zbiórek i 9 asyst, napewno jest najlepszym graczem playoff. W drugiej kwarcie wydawało się że jest raczej po meczu bo przewaga Lakersów wynosiła już 16 punktów, potem trochę stopniała, ale utrzymywała się cały czas, aż do 3,5 sekundy do końca. Był to mecz dwóch indywidualności Nash (29 pkt i 11 asyst) i Kobiego, który naprawdę jest obecnie w dobrej formie. W Lakersach dobrze zagrał Fisher 22 pkt, Gasol 21 i Odom 17 pkt i 13 zbiórek. Generalnie Jeziorowcy byli zespołem lepszym i w pełni zasłużyli na zwycięstwo.

25 maja 2010

Phoenix Suns - Los Angeles 115:106

Trudno jest wygrać mecz jeżeli popełnia się te same błędy co w ostatnim przegranym meczu. Za dużo "łatwych piłek" z których gracze Phoenix zdobywali łatwe punkty mecz był w miarę wyrównany, do czwartej kwarty w której rezerwowa piątka Suns zrobiła 13 punktową przewagę Frey,Barbosa,Dragic zagrali jak na dobrych zmienników przystało czego nie można powiedzić o rezerwowych Lakersów (których praktycznie w Lakersach nie ma, pisałem o tym wcześniej), ławka mistrzów jest bardzo krótka poza Odomem nie ma wartościowych zawodników loty wyraźnie obniżył Brown rzucał 7 razy i trafił tylko raz. Wracając do meczu to tylko Koby zagrał jak na mistrza przystało rzucił 38 pkt miał 7 zbiórek i 10 asyst przy 68% rzutów z gry naprawdę bardzo dobry wynik, pozostali to Gasol i Odom po 15 punktów, Artes 13 pkt, Bynum 12. Dużą bolączką Lakersów to gra w obronie i zbiórki Lakers 36 Phonix 51, to trzeba poprawić jeśli myśli się wygrać następny mecz no i przejść dalej do finału. Nie poprawia stanu psychicznego zawodników napewno plotki o bliskim odejści Phila Jacksona do Chicago, ale może to tylko plotka by podbić kwotę nowego kontraktu. Następny mecz w czwarte już w Los Angeles.

23 maja 2010

Phoenix Suns - Los Angeles 118:109



Recap



Highlights

Tym razem się nie udało, właściwie szkoda tego meczu bo można było wygrać, przewaga Suns nie była duża może po II kwarcie, ale rzut za 3 Formara i za 2 pkt na sam początek III kwarty wyrównała trochę spotkanie. Dopiero od 8 minuty IV kwarty Lakersi oddali iniciatywę i nie omylny w tym spotkaniu Stoudemire 42 pkt i 11 zbiórek, Lopez 20 i Richardson 19 dokończyli dzieła. Od początku spotkania Lakesi zagrali fatalnie w obronie dawali rzucać tzw łatwe punkty, bez żadnej obrony, a w całym spotkaniu mieli 17 strat 7 Phoenix (to tyle ile Lakersi w ostatniej kwarcie) i to było główną przyczyną tej porażki. Nie pomogła ponad 50% skuteczność z gry Kobiego 34 pkt, Gasol dorzucił 23 pkt i Fischer 18 pkt, do nie bardzo udanego wyniku przyczynił się napewno Odom 14 rzutów i tylko 4 trafne i Artes 13 rzutów 4 trafne, to w obu wypadkach poniżej 30%. Bardzo mało grał Bynum 7.5 minuty zdobył tylko 2 punkty i miał aż 4 faule. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem we wtorek rewanż i jeżeli poprawi się skuteczność i zagra się bardziej agresywnie w obronie i nie zrobi się tylu strat to wynik będzie sprawą otwartą, oby tak było bo Boston już czeka (3-0 z Magic) na rewanż i jest pewny swego.

19 maja 2010

Los Angeles - Phoenix Suns 124:112

Tym razem mecz miał trochę inny przebieg, ale z tym trzeba było się liczyć, że zawodnicy Phoenix łatwo nie sprzedadzą skóry. I kwarta to bardzo uważna gra w obronie Lakersów i dobra gra w ataku końcówka należała już całkowicie do gospodarzy, a kwartę zakończył udany rzut za 3 pkt Artesa i przewaga urosła do 12 punktów. Wydawało sie że będzie łatwiej niż w poniedziałek, ale II i III kwartę wygrali zawodnicy z Arizony i IV zaczęła się od wyniku 90:90, ale po kilkunastu sekundach Lakersi zdobyli 5 punktów (Formar za 3 pkt i Odom za 2) i tego prowadzenia nie oddali już do końca spotkania (IV kwarta wygrana 32:24). Tym razem Koby nie zagrał jak egzekutor, ale rozdzielał piłki (miał 13 asyst- rekord w playoff), swoje rzucił Gasol 29 pkt, Artes 18 pkt, a Odom 17 pkt i 11 zbiórek (najwięcej w zespole). Mecz mógł się podobać był bardzo wyrównanym widowiskiem okraszonym wieloma ładnym akcjami Lakersi mieli 58% skuteczności z gry, za trzy punkty 56% i co ważne zbiórki 39, w tym ofensywne 12, wszystkie te statystyki wygrali no i w całym meczu byli drużyną lepszą.

17 maja 2010

Los Angeles - Phoenix Suns 128:107

Jak się ma takich zawodników jak Koby 40 pkt ( 21 w III kwarcie). Gasol 21 pkt. Odom 19 pkt. i 19 zbiórek to trudno nie wygrać każdy mecz. Co prawda rozpoczeło się mało ciekawie od 7-0 dla Phoenix, ale potem było już trochę lepiej, pierwsze prowadzenie 24:23 dopiero po 9 minutach gry i od tego czasu już Lakersi nie oddali go do końca spotkania. Druga kwarta to lekka przewaga punktowa i dużo nie celnych rzutów Nasha 13 pkt i Richardsona 15 pkt i Stoudemire 23 pkt, też nie był sobą. Przełomowa była końcówka 3 kwarty gdzie przewaga była nawet 26 pkt, a czwarta to już gra w rezerwowych składach mecz był już roztrzygnięty i każdy oszczędzał siły na reważ w środę wieczorem. Bardzo dobre spotkanie całego zespołu i duża koncentracja i zaangażowanie dało pozytywny wynik, oby tak dalej.

Western Semifinals

Stan rywalizacji

Los Angeles - Utah Jazz 4:0

10 maja 2010

Utah Jazz - Los Angeles Lakers 96 : 111

Spotkanie było pokazem wspaniałej gry Paula Gasol 33 pkty i 14 zbiórek to najlepszy wynik w tym sezonie tego zawodnika. Dobry mecz rozegrał także Koby (na widowni obserwował mecz jego ojciec) rzucił 32 pkt i miał 4 asysty, pozostali także nie zawiedli, a wsady w wykonaniu Browna były okrasą tego meczu. Poza początkiem spotkania gdzie zawodnicy Utah jeszcze dotrzymywali kroku, całe spotkanie to dominacja Jeziorowców pod każdym względem gra na tablicach, szybkość i skuteczność to atuty którymi Lakersi wygrali ten mecz. Nie tylko wynik a sytl w jakim pokonali LAKERSI następną przeszkodę napawa optymizmem, teraz przed nami finał konferencji i odwieczny rywal z Arizony- Phoenix Suns.

8 maja 2010

Utah Jazz - Los Angeles Lakers 110 : 111

Można wygrać prawie wszystkie statystyki meczu czyli rzuty z gry, rzuty za trzy, zbiórki i asysty a mimo to przegrać mecz i tak było w wypadku Utah. Poczatek meczu napewno należał do graczy Jazz ( tylko 29% skuteczności Lakersów z gry) należy zauważyć powrót po kontuzji A.Kirilenko, który jeszce nie jest w najlepszej formie ale zdobył 8 pkt, a przewaga w II kwarcie wynosiła nawet 13 punktów, ale mecz trwa trochę dłużej i na przerwę przewaga zmalała już tylko do 4 punktów. W trzeciej Lakersi odrobili straty i nawet wyszli na prowadzenie, nareszcie zaczęły wchodzić rzuty za trzy Artest, Odom i Fischer byli nie do upilnowania no i Koby (35 pkt) który rzucał z każdej pozycji w meczu miał ponad 50% skuteczności (przy takiej jego skuteczności rzadko zespół przegrywa )Końcówka to już punkt za punkt na 4,4 sekundy najpierw Williams a potem Matthews przeszczelili w dogodnej pozycji i zwyciężyła drużyna bardziej doświadczona.

4 maja 2010

Los Angeles Lakers - Utah Jazz 111 : 103

Początek meczu należał do graczy Utah, Lakersi razili nie skutecznością, ale każda seria się kiedyś kończy i całe szczęście ta trwała tylko do końcówki I kwarty, potem wszystko wróciło do normy i połowę wygrali Jeziorowcy 12 punktami, w III kwarcie było wszystko pod kontrolą mimo że przegrana 2 punktami. W IV rozpoczeli jak swykle rezerwowi i Utah było już tylko 3 punkty goszej, ale pierwsza piątka szybko wróciła do gry i końcówka należała do mistrzów. Skuteczność drużyny też nie była najgorsza 50% do 40% Utah, Koby rzucił 30 pkt, Gasol 22 pkt i Bynum 17. Lakersi wygrali przede wszystkim dzięki dobrej grze na tablicy zbiórki 58-40, ale mając takich środkowych i wchodzącego Odoma trzeba takie mecze wygrywać. Cieszy duża koncentracja w zespole i nie lekceważenie przeciwnika, oby tak dalej.

2 maja 2010

Los Angeles Lakers - Utah Jazz 104 : 99

Pierwsze trzy kwarty nie zapowiadały dramatycznej końcówki, ale w czwartej Lakersi oddali całkowicie inicjatywę gością, przez pierwsze 5 minut oddali 10 rzutów i tylko jeden trafny, ale trzeba powiedzieć że na parkiecie przebywali zawodnicy rezerwowi. Dopiero zmiany dokonane na 7 minut przed końcem poprawiły obraz gry choć nie było lekko, ale jak się ma w swoich szeregach Koby Braiana to on doprowadził najpierw do remisu a potem rzucił 3 razy osobiste i gra w końcówce już nie była tak nerwowa. Trzeba pochwalić Odoma za zbiórki i Gasola że zachował zimną krew pod tablicą gości. Koby rzucił 31 pkt i miał aż 63% skuteczności z gry, a cała drużyna 53%, dobre spotkanie rozegrał Fisher, który rywalizował z drużyną w której kiedyś grał. Wyjątkowym rekordem może się pochwalić Phil Jackson dla którego było to 46 wygrane spotkanie w drugiej rundzie play off przy zero porażkach. Wydaję się że Utah Jazz będzie łatwiejszym przeciwnikiem niż Oklahoma, oby tak było do końca.

30 kwietnia 2010

Oklahoma City - Los Angeles Lakers - 94 : 95 Stan 2-4

W tym pełnym dramaturgi meczu zadecydowała o wyniku końcówka, nie trafiony rzut Koby, zbiórka w ataku Gasola i jego rzut za dwa, na 0,5 sekundy mógł zmienić wynik Green ale oddał nie celny rzut i zawodnicy Oklahoma pożegnali się z Playoff. Całe spotkanie utrzymywała się lekka przewaga Jeziorowców na granicy 9 punktów, dopiero na 5 minut przed końcem był remis i zaczęła się wymiana kosz za kosz więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy z Los Angeles i to oni będą grać dalej. Trzeba podkeśli wielką ambicje przegranych bo naprawdę grali bardzo dobrze i na pewno jest to drużyna rozwojowa z którą w przyszłym sezonie nie każdy wygra, a przecież to drużyna bardzo młoda i jeżeli poprawi koncentrację sprawi jeszcze nie jedną niespodziankę. Jak zwykle Koby był najlepszym zawodnikiem rzucił 32 pkt i miał 7 zbiórek, Gasol 9 pkt i Bynum 6 pkt, co jest na nich nie najlepszy rezultatem, Fischer i Brown zdobyli po 11, aż 50% skuteczność 12 - 24 w rzutach za 3 punkty to bardzo dobry rezultat. Teraz czas na Utah Jazz.

27 kwietnia 2010

Los Angeles Lakers - Oklahoma City 111 : 87 Stan 3-2

Tak zmotywowanych zawodników Lakersów już dawno nie widziałem od samego początku meczu na parkiecie grała tylko jedna drużyna, a młodzież z Oklahoma tylko towarzyszyła "dominatorą", pokaz koszykówki w wykonaniu Jeziorowców trwał całe spotkanie. I mimo to że Koby rzucił tylko 13 pkt, reszta zagrała na wysokim poziomie Gasol 25 pkt, Bynum 21 pkt, Artes 14 pkt. Skuteczność z gry aż 54% przy 37% przeciwników, I połowa wygrana 55-34 przez Lakersów Dziś wygrali by z każdą drużyną, oby tak talej.

24 kwietania 2010

Oklahoma City - Los Angeles Lakers 110 : 89 Stan 2-2

Od samego początku przewaga zawodników Oklahoma była wyraźna w każdyn elemencie gry, ale przedewszystkim widać było różnicę w szybkości wyprowadzania akcji i szybkie kontry to była skuteczna broń w dzisiejszym meczu. Ta porazka nie napawa zbytnim optymizmem przed kolejnymi meczami, bo widać zmęczenie w poczynaniach graczy Lakersów i jakby wypalenie sezonem zasadniczym, a wracając do meczu wygrała go drużyna zdecydowanie lepsza. Nie można wygrać meczu tylko dlatego że jest się mistrzem, a tak od samego początku zachowywali się koszykarze Lakers i nie pomogły zmiany w składzie bo przecież rezerwowi zawodnicy Lakersów to tylko tło i nie od dziś wiadomo że są mało wartościowi. Jeżeli nic się nie zmieni w grze Lakersów to przejście do drugiej rundy może okazać się za trudne.

22 kwietania 2010

Oklahoma City - Los Angeles Lakers 101 : 96 Stan 1-2

Zaczęło się tak dobrze po 2,5 minutach było 10:0, a i potem nie było źle Lakersi kontrolowali grę aż do końca III kwarty gdzie Oklahoma wyrównała po koszu Westbrooka 84-84. IV kwarta to już przewaga punktowa Oklahomy choć zwycięstwo do końca nie było takie jednoznaczne. Młodzież zagrała dziś bardzo poprawnie dała się wyszumieć starym graczą a potem przyśpieszyła i udało się wygrać. Dziś ze skutecznością Lakersów było lepiej 45%, ale przegrali wyraźnie na tablicy zbiórki 53-39, a w ataku nawet 14-7 dziwne to trochę mając takich środkowych jak Gasol i Bynum. Koby rzucił 24 pkt, a Durant 29 ale miał dobrych pomocników Westbrook 27 i Harden 18 pkt (urodzony w Los Angeles). Mecz ogólnie mógł się podobać prowadzony w szybkim tempie i co ważne do końca nie było wiadomo kto wygra.

20 kwietania 2010

Oklahoma City - Los Angeles Lakers 92:95

Nikt wcześniej nie mówił że będzie łatwo i nie było, od samego początku rzut za rzut, a przy tym niesamowita gra w obronie zawodników Oklahoma (mieli aż 17 bloków przy 3 Lakersów), przez całe spotkanie żadna z drużyn nie uzyskała znaczącej przewagi i trochę nie popisali się sędziowie dopuszczając do prawie zapaśniczych pojedynków pod tablicami (nie gwizdali ewidentnych fauli na Kobym), a w sytuacjach wielce kontrowersyjnych karali faulem. Mecz miał dwóch bohaterów (czego można było się spodziewać) Koby 39 pkt i Durant 32 pkt i tym razem wygrało doświadczenie, ale czy to wystarczy w następnych meczach czas pokaże. Na swoim poziomie zagrał Gasol 25 pkt i 12 zbiórek, który jest zawodnikiem bardzo przydatnym dla drużyny (raczej nie miewa słabych spotkań. ), trochę rozczarował Bynum 6 pkt i rzuty 3 na 9, bardzo słaba skuteczność jak na centra, a i cała drużyna miała tylko 37% z gry. Całe szczęście że tak się skończyło bo w końcówce Oklahoma miała szanse na wygraną lub dogrywkę, ale nie trafione dwa rzuty za 3 pkt zakończyły ten bardzo wyrównany mecz.

18 kwietania 2010

Oklahoma City - Los Angeles Lakers 79:87

Młodość kontra doświadczenie, mistrz i drużyna bardzo młoda, która przez 5 ostatnich lat nie grała w playoffach. To nie był łatwy mecz dla obrońców tytułu, naprzeciwko stanęły drużyny o podobnym potencjale, mające swoich super snajperów i dobrze zbierających z tablicy zawodników. Poza I kwartą w której wyraźną przewagę mieli jeziorowcy spotkanie było bardzo wyrównane co prawda cały czas utrzymywała się lekka przewaga gospodarzy, ale nie była to przekonywująca przewaga. Mało grali zawodnicy drugiej piątki a cały ciężar spoczywał na doświadczonych zawodnikach, cieszy udany powrót Bynuma 13 pkt i 12 zbiórek, Koby dorzucił 21 pkt przy fatalnej skuteczności 6-19, Artest był jak cień dla Duranta (24 pkt i 6 zbiórek). Lakersi zagrali bardzo skupieni od początku spotkania i to zaprocentowało pierwszym zwycięstwem, ale uważam że dalej nie będzie łatwiej, trzeba grać swoje i myśleć że każdy mecz jest ważny i może być ostatnim.

Aktualności

9 kwietnia 2010

Minnesota - Los Angeles 88:97

Nawet w prawie rezerwowym składzie (większość meczu grali zawodnicy drugiej piątki) Lakersi pokonali chyba najszłabszy zespół NBA. Spotkanie było widowiskiem raczej jednostronnym bez większych emocji i dał szanse zwodnikom drugoplanowym na pokazanie się i z tego zadania wywiązali się bardzo dobrze. Zawodniki meczu D.Mbenga rzucił 11 pkt i miał 2 zbiórki i 2 bloki szkoda tylko że mało gra Morrison z którego mogło być trochę pożytku. Jak zwykle w ostatnich meczech największym zagrożeniem dla przeciwników był P. Gasol 29 pkt i 15 zbiórek.

8 kwietnia 2010

Denver - Los Angeles 98:96

Szkoda takich meczy które przegrywa się w ostatnich sekundach, najpierw nie prawidłowa decyzja sędziów na 20 sekund do końca dotycząca wybicia na aut, potem zablokowany rzut Fischera i skończyło się przegraną. W osłabionym składzie nie grał Koby no i pauzuje dalej Bynum i tak Jeziorowcy zagrali bardzo ambitnie z jedym z kandydatów na finał NBA , a w II kwarcie przegrywali już 14 punktami, koszykarze z Denver zagrali nie rewelacyjnie i byli dziś do ogrania. Dobry mecz rozeglali Artes 22 pkt i 6 zbiórek, Gasol 26 pkt 13 zbiórek, ale to było mało by wygrać.

Opis zdjęcia, a w nim ważne dla nas słowa kluczowe

2 kwietnia 2010

Los Angeles - Utah Jazz 106-92

Agresywna gra w obronie i szybkie kontry to był klucz do zwycięstwa na które jeziorowcy zasłużyli, mimo fatalnej skuteczności Koby 23 rzuty i tylko 5 trafnych, ale nadrobił osobistymi ogólnie rzucił 25, dobry mecz zaliczył Odom 26 pkt i 10 zbiórek i Fischer 14 pkt (rzadko się to zdarza),Gasol 14 pky i 16 zbiórek. To jedyny zawodnik który gra cały czas na wysokim poziomie , choć ma też przestoje ale jest bardzo przydatnym zawodnikiem, reszta też zagrała na przyzwoitym poziomie. Mecz był bardzo zacięty i wyrównany z lekką przewagą Lakesów Widać było dużą koncentrację w ich grze i zagrali dobre spotkanie.

31 marca 2010

Atlanta Hawks - Los Angeles 109-92

To już nie była porażka na własne życzenie drużyna Atlanty była lepsza pod każdym względem i ich przewaga od I kwarty nie podlegała dyskusji, byli lepsi pod tablicami szybciej wychodzili z piłką i co najważniejsze dobrze kryli, co zaowocowało wysoką wygraną, która słusznie im się należała. Sam Koby 28 pkt i Gasol 16 pkt i 11 zbiórek to mało by zagrozić drużynie grającej solidną koszykówkę. Brak szybkości i kłopoty z rozgrywaniem akcji to może być poważny problem w playoff, a napewno kłopotem będzie zbyt "krótka" ławka bo tak na dobrą sprawę to nie ma na niej zawodników nadających się do wartościowej zmiany, myślę że bossowie Lakersów popełnili błąd nie wzmacniając rezerw w zimowym okienku transferowym. Obym się mylił ale będzie ciężko obronić tytuł i przebrnąć play-off z taką grą.

29 marca 2010

New Orleans - Los Angeles 108-100

Porażka trochę na własne życzenie, tak często bywa jak się chce wygrać najmniejszym kosztem. Skuteczność 42% to mało żeby myśleć o zwycięstwie, zawodnicy Hornest też niczym wielkim się nie wyróżniali, to już nie jest drużyna jak dawniej, ale potrafili się zmobilizować na mistrza. Grali bardzo ambitnie od początku, a w III kwarcie mieli 17 punktową przewagę , którą skutecznie obronili do końca meczu. Dobrze grał Gasol 26 punktów, 22 zbiórki, Koby dorzucił 31 i 5 zbiórek, ale to wszystko mało by wygrać z teoretycznie słabszą drużyną.

27 marca 2010

Huston - Los Angeles 101-109

Dzisiejszy mecz pokazał że Lekersi kiedy chcą się zmobilizować to wszystko im wychodzi, z Huston zawsze toczą się zacięte boje, ale tym razem całe spotkanie przebiegało pod kontrolom jezirowców od drugiej kwarty (wygrana 35-11)przewaga tylko wzrastała. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Koby, który nie skupił się tylko na zdobywaniu punktów ale miał 10 zbiórek i 9 asyst. Pozwoliło to innym graczą na większą swobodę pod koszem Gasol zdobył 30 punktów i zaliczył 8 zbiórek, Odom 13 pkt i 13 zbiórek, nawet Fisher dorzucił 15 punktów. Ogólnie bardzo dobre spotkanie w wykonaniu Lekersów.

1 luty 2010

W grze Lekersów było widać zmęczenie meczem z Bostonem, brak szybkości,słabe kontataki i 15 strat to był klucz tej porażki z drużyną co najwyżej przeciętną jaką jest Memphis. Najsłabszy na parkiecie to bez wątpienia Fisher grał ponad 28 minut i na 6 prób rzucił tylko raz na dwie minuty przed końcem a 21,7s do końca przestrzelił przy stanie 95:93, inni też zagrali słabiej Bynum 5 pkt, Odom 5, Gasol 10 jedynie Artes 18 no i Koby który rzucił 44 punkty i tym samym został najlepiej rzucającym zawodnikiem w historii Lakersów ma na swoim koncie od dziś 25.008 w 14 sezonach, wyprzedził Jerry Westa 25.192. Wracając do meczu w III kwarcie przewaga Memphis wynosiła 11 punktów w końcówce Lakersi trochę doszli a w IV nawet prowadzili i zadecydowała znów końcówka w której Artes próbował rzucić za 3 ale nie trafił, wczoraj szczęście było po stronie Lekersów dziś uśmiechnęło się do ambitnie grających zawodników z Memphis, a tak przy okazji to bratobójczy pojedynek braci Gasol tym razem na plus dla młodszego o pięć lat Marca.

31 stycznia 2010

Bardzo dobre i zacięte spotkanie, a I kwarta to koncertowa gra Lakersówa dzięki świetnej grze Bynuma jeziorowcy prowadzili 11 punktami w II do głosu doszli zawodnicy z Bostonu i wygrali ją 33:17. Pierwszej połowy napewno nie zaliczy do udanych Koby rzucił tylko 9 pkt. Całą III kwarte utrzymywała się 8-6 punktowa przewaga Celticsu, świetną partie grał Rondo ( 21 pkt w całym meczu).Udało się Lakersom w IV kwarcie dojść, a decydującym momentem dla wyniku spotkania przy stanie 89:88 dla Celticu był ofensywny faul Pierce na 27,5s do końca, piłkę przejął Koby poczekał na upływający czas i na 7,3s rzucił za dwa i było 89:90. D.Rivers wziął czas. Jeszcze w końcówce próbował rzucić za 3 A.Allen ale dzięki dobrej zasłonie Odoma przestrzelił. Koby nie grał najlepiej tylko 19 pkt miał aż 4 straty (a cały zespół 15), ale że jest to zawodnik najwyższego formatu pokazał w końcówce zachowując zimną krew i rzucił z bardzo trudnej sytuacji. Skuteczność z gry 48% za trzy 29% i osobiste 72%

29 stycznia 2010

Nareszcie dobre spotkanie rozegrał Ron Artest 18 pkt 4 zbiórki, 2 asysty i 3 przechwyty miał powyżej 50% z gry, za trzy trafił 3 z 5 prób wynik bardzo dobry, oby tak dalej. Philadelphia zaprezentowała się jako zespół raczej średni bez większego polotu mimo niezłych zawodników nie doszły rencista Iverson 23 pkt, Brand 19 pkt i Dalembert 10 pkt. Dużą metamorfoze przeszedł Koby w I kwarcie rzucił 0 punktów w II 2 i całe szczęście że w II połowie przypomniał sobie to co robi najlepiej dorzucił 22 punkty. w wywiadzie po meczu powiedział że chyba dlatego tak było bo na trybunach było dużo jego kolegów z ławek szkolnych (Koby urodził się 23 sierpnia 1978 r właśnie w Philadelphi).Mecz nie był porywającym widowiskiem miała wygrać drużyna lepsza i tak się stało. Skuteczność z gry 46%, za trzy 20% a rzuty osobiste 81%.

27 stycznia 2010

Mecz bardzo podobny do wczorajszego może z tą różnicą że Lakersi zmęczeni podróżą i meczem wczorajszym pozwolili grać Indianie do końca II kwarty, później to już grali za statystów różnica w poziomie gry i w wykonaniu była widoczna we wszystkich elementach, atak, obrona, kontra, gra na tablicy i rzuty wszystko na korzyść Lakersów. W drużynie z Indiany wyróżnić można tylko Troya Murphy 18 pkt, Hibberta Roya 21 punktów, później to już tyko rzemieśnicy (zawodnicy którzy umieją grać w koszykówkę ale nigdy nie będą grać pierwszoplanowych ról) i nic więcej. W drużynie Lakersów punktowali Koby 29, Bynum 27, Gasol 21 i Odom 12. Z gry średnia to 45%, za trzy 23% i osobiste 83%

26 stycznia 2010

Ani przez moment dominacja Lakersów nie podlegała dyskusji, nawet w I kwarcie w miarę wyrównanej i tak było widać że zawodnicy z miasta aniołów są zespołem lepszym. chyba wizyta w Białym Domu i spotkanie z prezydentem Obamą było dużą motywacją by pokazać że Lakersi są drużyną mocną i mierzy w obronę tytułu. A co do meczu to jedeynie Jamison 27 pkt i Batler 18 pkt (były zawodnik Lakersów), zagrali na przyzwoitym poziomie ale to za mało by nawiązać walkę z Lekersami. W drużynie jeziorowców najwięcej punktowali Koby i Gasol po 26 pkt, Odom 15, Bynum 12 i Brown 11 pkt, który został wybrany zawodnikiem meczu i rozgrywa coraz lepsze mecze i w pełni zasłużył na występ w konkursie wsadów w Dallas na All Stars. Średnia to z gry 59%, za trzy punkty 41%, a osobiste 82%.

24 stycznia 2010

W tym meczu zadecydowała końcówka i dość problematyczny faul Gasola na Turkoglu na 1,2 sek do końca przy stanie 105:104 dla Lakersów niestety Turoglu wykorzystał dwa rzuty osobiste i z wygranego meczu zrobiła się porażka, co prawda Koby jeszcze rzucał za trzy ale piłka zakołowała na obręczy i wyleciał co z wielką radością przyjeli gracze Toronto i nie zbyt licznie zgromadzona publiczność. No niestety wszyskich meczy nie da się wygrać chodź ten można było, pierwsze prowadzenie Toronto nastąpiło dopiero w końcówce IV kwarty. Całe spotkanie Lakersi posiadali przewagę kilkunastu punktów i kontrolowali to co się dzieje na boisku, aż do 1,2 sek przed końcem. Dobry mecz rozegrał Farmar 17 pkt, Gasol 22 pky, Bynum 21 pkt, a Koby 27 pkt i aż 16 zbiórek i 9 asyst.

22 stycznia 2010

Obie drużyny zaprezentowały dość przeciętne widowisko, Lakersów rozgrzesza może to że czuli zmęczenie wczorajszym meczem no i podróżą do New Yorku. Kinks to może rozwojowa druzyna Lee David 31 pkt, Chandler Wilson 28 pkt Gallinari Danilo 20 pkt, ale narazie to jeszcze mało i z koncentracją nie jest dobrze ostatnią kwarte przegrali 20-31 w przekroju całego meczu nie było zbyt dużej przewagi punktowej żadnej z drużyn. Koby też chyba był zmęczony w I połowie rzucił zaledwie 5 pkt, dobrze że się skoncentrował potem i dorzucił jeszcze 22 w pozostałych dwóch kwartach. Gasol był tym razem bardziej skuteczny pod tablicami i z rzutów osobistych rzucił razem 20 punktów. Ze skutecznością też nie było źle 50%, osobiste 80%, a za trzy 52% czyli ogólnie nieźle, ale najważniejsze że zwycięstwo.

21 stycznia 2010

Spotkanie dwóch gigantów ligi LeBron James - 37 pkt i Koby Bryant - 31 pkt i tych 6 pkt różnicy zabrakło w końcówce bo Lakersi przegrali 93:87. To już druga porażka w tym sezonie z Cavaliers ale tym razem mecz był bardzo wyrównany a decydujące roztrzygnięcie nastąpiło w końcówce i zadecydowały o tym napewno nie trafione rzuty osobiste na 23 sekundy do końca przez P.Gasola przy stanie 95:97. Kluczem do porażki była też fatalna skutecznośc Lakersów 39% do 48% Cleveland i rzuty osobiste 65% do 76%.

18 stycznia 2010

Mecz trzeba było wygrać i tak się stało, czyli na rewanż za finał NBA Orlando musi trochę poczekać sam Howard i Lewis to trochę za mało. Przyśpieszenie które nieraz wychodzi Lakersom jest jak walec, na przełomie III i IV kwarty przez 7,5 minuty Lakersi wygrywali 21:1, a w IV kwarcie pierwszy punkt Magic zdobyli dopiero po 6 minutach gry i był to 1 pkt po osobistych rzucał Howard w całym meczu rzucił 24 pkt. Najlepszy mecz w tym sezonie rozegrał Shannon Brown 22 punkty i był najskuteczniejszym w drużynie, Gasol 17 a Koby tylko 11. Nasz rodzynek jak zwykle grał mało tylko 5 minut rzucił 2 pkt i miał 5 zbiórek.

15 stycznia 2010

Clippersi przegrali bo chyba za bardzo myśleli o ostatnim meczu w którym udało im się wygrać, od razu widać że Pau Gasol to duże wzmocnienie ataku wróciłi i rzucił 20 punktów, Koby też już czuje się lepiej i przeszły mu już te skurcze rzucił 30 pkt tylko w trzech kwartach. Siły starczyło Clippersom tylko do połowy. Trzecią kwarte przegrali 17:36. Przegrywać trzeba umieć a tego chyba nie wie Baron Davis w 9 minucie III kwarty najpierw przepychanka z Fisherem, a potem uderzenie z łokcia P.Gasol i jeszcze pyskówka z Kobym, miał szczęście bo sędziowie dali mu tylko faul techniczny myślę że przy innych wyleciał by do szatni. IV kwarta to od początku gra rezerwowym składem, a i tak wygrana 37:19. Mecz w wykonaniu Lakersów dość dobry skuteczność 50%.

13 stycznia 2010

3.000 - tyle zwycięstw mają Lakersi od dziś jest to rekord w NBA. Spotkanie było typowym meczem walki z lekką przewagą Lakersów od początku, którzy rzadko dopuszczali do remisu. Skuteczność 49% do 43% na korzyść Lakersów dobry mecz rozegrali Bynum (22 pkt- 11 zbiórek), Artest (16 pkt- 11 zbióre) i najlepszy dziś Lamar Odom (18 pkt i 14 zbiórek), Koby grał 35 minut mimo kontuzji rzucił 10 punktów, ale angażował swoją osobą wielu przeciwników i chwała mu za to.

12 stycznia 2010

Bardzo dobrze się rozpoczęło 10-4, a potem było już tylko gorzej w I kwarcie doznał kontuzji Kobe nawet nie dograł do końca, w II trochę zagrał i znów zaliczył wizytę w szatni już potem się nie pokazał nie wiadomo czy zagra jutro w Dallas. Zwycięstwo Spursów nie było zagrożone od I kwarty i w pełni na nie zasłużyli byli drużyną szybszą bardziej agresywniejszą. Mieli 57% skuteczności Lakers 44%, Duncan 25 punktów, Parker 22. Po kontuzji do gry wrócił Walton zdobył 4 pkt, grał 6 minut i niczym szczególnym się nie wyróżnił. To trzecia porażka pod rząd na wyjeździe jutro też nie będzie lekko.

10 stycznia 2010

Krótko komentując ten mecz można powiedzieć spotkanie bez historii, przy tak słabo grających gościach trudno było nie wygrać, w pierwszej kwarcie rzucili tylko 8 punktów i jest to rekord w tym sezonie w NBA, znów pograli sobie rezerwowi. Godne odnotowanie jest tylko to że Brown kończąc III kwarte popisał się rzutem z połowy boiska za 3, w całym meczu rzucił 19 pkt., Koby też chyba zrobił rekord rzucał 21 razy i trafił tylko 4 razy i grał 28 minut, ta niedziela nie należała do niego.

8 stycznia 2010

Bardzo trudny mecz dla Lakersów i trzeba docenić przeciwnika i przyznać że przez cały mecz przeważali może tylko na początku III kwarty Lakesi zbliżyli się do 3 punktów,ze średnią rzutów też nie było dobrze 43% do 50%. Jak już wcześniej pisałem Lakersi nie mają rezerw wynik rezerw 28 do 10 dla Portland meczu nie może grać cały czas pierwsza piątka. Koby jak zwykle 32 punkty, ale Brandon Roy też miał 32 i rozegrał bardzo dobre spotkanie przy bardzo dużym procencie skuteczności.

6 stycznia 2100

Każda passa się kiedyś kończy i tak było tym razem w derbach trudno jest przewidzieć wynik choć Lakersi nie przegrali z Clippersami od 2007 roku. Ale dziś byli wyraźnie gorsi 38% skuteczności rywale 46%, Koby co prawda rzucił swoje 33 pkt, ale reszta trochę odstał np. Fiszer grał 2o minut a rzucił tylko 3 pkt i miał aż 4 straty. Clippersi zasłużyli na to zwycięstwo byli bardziej skoncentrowani Baron Davis 24 pkt, Kaman 21 i pozostali grali na dobrym poziomie.

5 stycznia 2010

Dziś ze skutecznością było gorzej tylko 45%, całe szczęście że Odom zagrał najlepszy mecz sezonu 17 pkt, 19 zbiórek (5 off) i 9 asyst był najlepszym zawodnikiem meczu no i nareszcie środkowy Bynum zagrał na przyzwoitym poziomie 24 pkt. Huston to zawsze trudny przeciwnik dla Lakersów i dobra drużyna w obronie. Ale zwycięstwo jest zawsze zwycięstwem a w domu jest już 20-3 najlepszy wynik ligi.

3 stycznia 2010

Wydawało się że mecz z Dallas będzie trudnym spotkaniem jak to zwykle z tym rywalem bywa, a okazał się spacerkiem w czwartej kwarcie nie grała prawie pierwsza piątka i o dziwo rezerwowi całkiem nieźle sobie radzili. Farmar rzucił rekord w tym sezonie 24 punkty, Vujacic 11, Powell 8. Ale trzeba zaznaczyć że przy takiej średniej Dallas 37%, Lakers 63%, trudno było nie wygrać, as atutowy Dallas Kidd grał 26 minut i nie trafił ani razu.

ŚWIĘTA

Tak jak co roku koszykarze NBA nie mają praktycznie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego roku, liga w najlepsze gra pełną parą. Ostatnio mimo zwycięstw forma Lakersów nie jest już ta sama co na początku sezonu. Absencja Artesa (dość kontrowersyjna, nie bardzo chce mi się wierzyć w wytłumaczenia lekarza klubowego o nie fortunnym upadku w szafie) niemoc Bynuma pod koszami czy fatalne zmiany wchodzących.

Zawsze boloczką Lekersów byli zawodnicy wchodzący na zmiany poprostu bardzo odstają poziomem od podstawowej piątki. Ani Farmar, Wolton, Vujacic, Morison, Mbenga nie są zbyt dobrymi zmiennikami może tylko Shannon Brown reprezentuje przyzwoity poziom. I gdy nie mam wystarczającej przewagi z łatwego meczu robi się horor.

Ale mimo tych wszystkich problemów nasza drużyna prowadzi w Western Conference Standings.